Karol Pistulka

Jeszcze raz o zbójniku Pistulce, tym razem autorstwa Ernesta Gies. Wśród wielu legend i podań związanych z ciekawymi dziejami Górnego Śląska jest stary ustny przekaz o pobycie tutaj sławnego górnośląskiego rozbójnika (Räuberhauptmanna) Karola Pistulki.

Opowiadano o Pistulce, że zabierał pieniądze i majątek tylko bogatym, a rozdawał biednym. Często miał pomagać rodzinom, które znalazły się w beznadziejnej sytuacji, podkładając im w nocy pod drzwi pieniądze. Do dzisiaj spotykamy na Górnym Śląsku, szczególnie w jego katowickiej części, podania, pieśni i "wice" (kawały), w których pozytywnym bohaterem jest właśnie Pistulka. Zdarza się, że mamy w nich odniesienie do okolic Gogolina i Bytomia. Pistulka pojawił się też w literaturze górnośląskiej.

Karol Pistulka był postacią historyczną. W latach 70-tych XIX wieku wraz z innymi osobami, w tym z pochodzącym ze Straduni Wincentym Eliaszem (wcześniej ta rodzina mieszkała w podopolskiej Malinie), założyli bandę, która stała się prawdziwą zmorą i postrachem policji całej rejencji opolskiej. Grupa ta dopuściła się szeregu niezwykle zuchwałych i skutecznych napadów. Pistulka i Eliasz stali się przez to bohaterami ówczesnej prasy, pisały o nich wszystkie ważniejsze gazety na terenie całych Niemiec.

Działalność zbójecka Pistulki trwała około trzech lat (1873 - 1875). Grasował on ze swoimi wspólnikami na terenie całego Górnego Śląska, zmieniając często miejsce pobytu i swoje kryjówki. Dzięki wielkiej przebiegłości umykał pogoni, przy czym wynagradzał obficie tych, którzy mu pomagali. Opowiadano o nim najdziwniejsze rzeczy, m.in. to, że chodził w przebraniu, w związku z czym był trudny do rozpoznania. Legenda mówiła, że podczas włamań posługiwał się kwiatem paproci, który rzekomo otwierał mu wszystkie zamki, a gdy pewnego razu kwiat ten zgubił, miał wiele trudności, by zdobyć z lasu inny.

Głównym terenem działalności grupy Pistulki i Eliasza były okolice Bytomia, Mikołowa i Katowic, ale stamtąd czynili wypady nawet w rejon Kluczborka, Opola i Głogówka. Pistulka został ujęty w 1874 roku. Rozprawa jego odbyła się przed sądem w Bytomiu w czerwcu 1875 roku. Pistulka, który bronił się przed ciężkimi zarzutami i do winy się nie przyznał, został skazany na karę śmierci przez ścięcie. Zanim kara ta została wykonana, Pistulka jednak zmarł w następstwie zatrucia spowodowanego połykaniem surowego tytoniu.

Wspólnik Pistulki, Wincenty Eliasz, w niedługim czasie też został zatrzymany i osądzony. Wymierzono mu karę śmierci, ale w drodze ułaskawienia zamieniono mu tę karę na dożywotnie więzienie. Karę odbywał od października 1876 roku do kwietnia 1918 roku w więzieniu w Raciborzu. Kiedy chciano go wypuścić za dobre sprawowanie, to wtedy zrezygnował z wolności i za zgodą władz zamieszkał w więzieniu, czyniąc na mieście zakupy i stając się tam osobą niezmiernie popularną.

Procesy sądowe Pistulki i Eliasza były szeroko opisywane przez prasę. Dowodem ponadregionalnego rozgłosu tych dwóch osób jest fakt, że na początku XX wieku można było ich oglądać „jak żywych” w stolicy cesarstwa, Berlinie. Ich modele z wosku, ubrane w oryginalne ubrania, wystawione były na Unter den Linden w berlińskim "Castans Panopticum", odpowiedniku sławnego londyńskiego Gabinetu Figur Woskowych. Powyższy fakt niewątpliwie jest dowodem mitologizacji dwóch górnośląskich rozbójników, którą umacniały też legendy i pieśni.

Pobyt Pistulki w Obrowcu jest wiązany ze sprawą budowy miejscowego kościoła. Trzeba w tym miejscu nadmienić, że świątynię tę rozpoczęto budować w 1869 roku. Po kilku latach, z braku funduszy, budowa została jednak wstrzymana. Budowla ta na ponad 10 lat znalazła się w rękach osób spoza Obrowca, które urządziły w niej magazyn trzciny. To właśnie w tym okresie miał przebywać i ukrywać się tutaj Pistulka. W miejscu budowanego kościoła miał pozostawić swój skarb - garnek ze złotymi monetami. Informacja ta mogła prawdopodobnie pochodzić od przebywającego w więzieniu w Raciborzu Wincentego Eliasza, a przekazać ją miał wędrowiec, który, wracając z Raciborza, przechodził przez Obrowiec. Opisał on nawet dość dokładnie miejsce, gdzie skarb w Obrowcu miał być ukryty.

Podanie o pobycie Pistulki w Obrowcu jest już bardzo stare. Badający dzieje Obrowca, a mieszkający w Niemczech, Hubert Ralla wskazał na istnienie rękopisu ks. Stanisława Schulza z 1931 roku, w którym przedstawił on chronologię wydarzeń związanych z budową kościoła.

Ks. S. Schulz, powołując się na swego 65-letniego wujka Johanna Michalika, w tym rękopisie zawarł m.in. informację, iż gdy w będącym w stanie surowym budynku składano trzciny, to wówczas przebywał tam Räuberhauptmann Pistulka, który zakopał tutaj pieniądze. W tym miejscu podkreślenia wymaga fakt, że opowiadania o ukrytych skarbach Pistulki i Eliasza są wiązane na Śląsku z różnymi miejscowościami i Obrowiec nie jest wyjątkiem. Miejsca, w których miały znajdować się te skarby wskazywano np. w Bytomiu, Chorzowie, Siemianowicach, Mikołowie Opolu i Pszczynie. Czasem skarby te w tych miejscach faktycznie znaleziono (np. w Bytomiu). Z Sośnicą (obecnie dzielnica Gliwic) związane jest podanie o skarbie zakopanym przez Pistulkę i wydobytym dzięki jego wskazówkom.

Wykonanie:
Coded by:
3code